Szósty flip – tutaj nie robiliśmy remontu

W ubiegłym miesiącu pisaliśmy o mieszkaniu, na którym nie robiliśmy remontu. Tym razem też się nam udało. Mieszkanie, tak jak poprzednie było w małej miejscowości. Sprzedawało się trochę dłużej, bo 3 tygodnie, ale podczas tych 3 tygodni już robiliśmy remont kolejnego mieszkania. Zatem już wiecie, że na kolejnym flipie remont był zrobiony. 🙂

Tutaj macie przypomnienie wcześniejszego mieszkania bez remontu -> https://noweobliczemieszkania.pl/2019/06/21/piaty-flip-mieszkanie-bez-remontu/

Mieszkanie, o którym dziś mowa różniło się od poprzedniego, którego nie remontowaliśmy. To było małe mieszkanko, na pierwszym piętrze z widokiem na tereny zielone. Oczywiście oglądający kręcili nosem: „ a to za drogo”, „a to za taką cenę powinno być wyremontowane”, „a ja dam tylko tyle”, itp. itd. Nam nie spieszyło się ze sprzedażą, więc nie reagowaliśmy zbytnio, na tego typu komentarze. W końcu działanie pod presją nic dobrego nie wróży. Cierpliwie czekaliśmy na klienta. Aż pewnego wieczoru zadzwonił do nas  przyszły kupujący…

Był to 82-letni Pan, który chciał kupić mieszkanie dla swojego syna. Jak się później okazało, to mieszkanie miała kupić jego córka, która mieszkała w Nowym Jorku. Ze względu na wiek Pana kupującego Paweł pojechał po niego na dworzec, ponieważ mieszkał on 30 km, od miasta, w którym owe mieszkanie się znajdowało. Kupujący po oglądnięciu mieszkania stwierdził, że jego stan nadaje się do wejścia – wystarczy tylko odmalować. 🙂 Miał porozmawiać z córką i dać znać. Czas uciekał, a Pan nie dzwonił, więc my zadzwoniliśmy, czy podjął decyzję. Jeszcze chciał jedne dzień na namyślenie, lecz w efekcie wziął mieszkanie. 🙂 Czasem warto przypomnieć się zainteresowanemu  o naszym mieszkaniu. Często ludzie zwlekają z telefonem, a my grzecznie możemy zapytać czy zadecydowali co dalej. Lecz nie może to być nachalny telefon i nacisk na klienta.

Podpisanie umowy przedwstępnej było dla nas dużym zaskoczeniem. Pan zaproponował bardzo duży zadatek w zamian za możliwość rozpoczęcia remontu jeszcze przed zakupem mieszkania. Zgodziliśmy się, zaufaliśmy starszemu Panu, za co był bardzo wdzięczny. Po raz kolejny zaufanie zaowocowało. To była bardzo ciekawa sprzedaż, gdyż na początku czekaliśmy na pełnomocnictwo od kupującego córki, a na końcu okazało się, że przyjedzie osobiście.

Reasumując naszą historię, po raz kolejny pokazujemy, że nie za każdym razem warto przeprowadzać remont. Potwierdzamy, że w małych miejscowościach jest potencjał do inwestowania. Warto także wykazać się cierpliwością i nie ulegać komentarzom o cenie. Kiedy są negocjacje to są, a kiedy jesteśmy pewni wartości swej nieruchomości to nie ma co odpuszczać. 🙂

 

Jedna odpowiedź do “Szósty flip – tutaj nie robiliśmy remontu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *