Dziewiąty flip – kawalerka w małym mieście.

Kawalerka w małym mieście to nasza kolejna inwestycja, o której chcemy Wam opowiedzieć. Jest to nasz dziewiąty flip. Mieszkanko przeszło remont, ponieważ zbyt wcześnie wystawiliśmy ogłoszenie o sprzedaży. Czy można wystawić ogłoszenie za szybko? Można! A jakie są tego skutki? O tym poniżej.

Tą inwestycję pozyskaliśmy poprzez biuro nieruchomości. Cena zakupu była atrakcyjna, więc nie negocjowaliśmy, tym bardziej, że chętnych było sporo. Jednak nikt nie potrafił zdecydować się tak szybko jak my. Kawalerka była na 3. piętrze z balkonem. Balkon był ulubionym miejscem naszego płytkarza, który przeciągał remont i często odpoczywał na balkonie. 😊 Przeprowadziliśmy gruntowny remont, aby potencjalni kupujący zapomnieli o wystawionym przez nas ogłoszeniu.

Ogłoszenie wystawiliśmy zdecydowanie za szybko, o czym przekonaliśmy się już po pierwszych telefonach. Otóż, kiedy kupiliśmy kawalerkę chcieliśmy spróbować sprzedać ją bez remontu. Zrobiliśmy na szybko zdjęcia i wrzuciliśmy ogłoszenie oczywiście z wyższą ceną. Tradycyjnie mieszkania wystawiamy na https://www.otodom.pl/. Czym to skutkowało ? Ludzie wydzwaniali do nas, że oni to ogłoszenie wcześniej widzieli z niższą ceną i nie dadzą ani gorsza więcej… Jeszcze oczywiście były pretensje, jak tak można cenę podnosić! Jakoś można. 😉 Dlatego szybko usunęliśmy ogłoszenie i zabraliśmy się za remont. Wiadomo, że po remoncie kawalerka będzie wyglądała inaczej i oglądający nie będą kojarzyć jej z wcześniejszym stanem.

Przejdźmy do remontu kawalerki.

W kawalerce największe zmiany zaszły w kuchni. Zlikwidowaliśmy piecyk gazowy, który zastąpiliśmy elektrycznym podgrzewaczem wody. Dzięki temu kuchnia stała się bardziej przestrzenna, a podgrzewacz był zamontowany w szafce pod zlewem. W kuchni też po raz pierwszy kupiliśmy gotowe meble. Zawsze robiliśmy na zamówienie jednak tym razem trochę się nam spieszyło i udało się upolować świetne meble w salonie Agata.

Wszystkie ściany zostały wyszpachlowane i odmalowane w jasnych kolorach by nadać mieszkaniu przestrzeni. Jedynie w łazience dodaliśmy czarne płytki na jednej ścianie. Wymieniliśmy drzwi wewnętrzne, zaś drzwi zewnętrzne i okna były w dobrym stanie i jedynie wystarczyło je umyć. Na podłodze położyliśmy panele, a w kuchni i łazience oczywiście płytki. Mieszkanie było dość zaniedbane, dlatego remont był jak najbardziej potrzebny.

Sprzedaż kawalerki bez ogłoszenia.

Gdy jeszcze trwał remont mieszkania myśleliśmy o jego sprzedaży. Paweł zadzwonił do naszego wcześniejszego klienta, który kupował mieszkania na wynajem. Wcześniejsze mieszkanie, które od nas kupił było naszym czwartym flipem https://noweobliczemieszkania.pl/2019/01/30/czwarty-flip-niekonczaca-sie-historia/. I tym razem chciał od nas kupić. Podobała mu się nasza praca, więc ucieszył się, że mamy dla niego kolejną ofertę. W ramach niewielkich negocjacji wyposażyliśmy mieszkanie w AGD. Wszystkie sprzęty zostały przez nas podpięte i gotowe do użytku. Nic, tylko wchodzić i mieszkać. Kawalerka w małym mieście została sprzedana! 😊

Niestety, ale zdjęć tej kawalerki mamy tylko dwa.

kuchnia, nowe oblicze mieszkania, kawalerka
łazienka, nowe oblicze mieszkania, kawalerka

Zdjęcie wyróżniające: Biznes zdjęcie utworzone przez freepik – pl.freepik.com

Nieruchomości z rynku wtórnego – zagrożenia

zagrożenia nieruchomości z rynek wtórny

Kupując nieruchomości z rynku wtórnego ważne, aby wiedzieć jakie zagrożenia prawne mogą na nas czyhać. Wiele osób obawia się samodzielnego zakupu i swoje kroki kieruje do agencji pośrednictwa nieruchomości. Główną obawą jest stan prawny mieszkania, a także sama transakcja i stopień jej trudności. Jak zatem ustrzec się przed nieprzyjemnymi sytuacjami, gdy kupujemy nieruchomość samodzielnie?

Właściciel nieruchomości

Pierwsze co sprawdźmy, kto jest właścicielem mieszkania. Niekoniecznie osoba zameldowana w mieszkaniu jest jego właścicielem. Zatem przed zakupem sprzedający musi przedstawić akt notarialny nabycia nieruchomości. Oczywiście notariusz takie rzeczy sprawdzi, jednak co dwie głowy to nie jedna. W końcu to kupujący wybiera notariusza, więc ważne by wybrać kompetentnego. Również w Księdze Wieczystej dowiemy się takich rzeczy.

Czego jeszcze możemy się dowiedzieć z KW? I jak do niej dotrzeć?

Stan prawny nieruchomości

Aby sprawdzić czy nieruchomości nie jest zadłużona sprawdzamy KW. To właśnie w niej są wszystkie wpisy dotyczące mieszkania. Możemy to zweryfikować online na stronie https://ksiegiwieczyste.pl/ wpisując numer KW, o który prosimy sprzedającego i skupiamy się na dziale IV. Jeśli jest wpisana hipoteka z banku może  oznaczać to, że sprzedający zakupił mieszkanie na kredyt. Należy wtedy sprawdzić jak wysoka jest hipoteka. Kiedy mieszkanie zostało skredytowane podczas aktu notarialnego w pierwszej kolejności robimy przelew sprzedającemu w wysokości wpisanej hipoteki. Sprzedający zamyka kredyt w ciągu ustalonego terminu, przedstawia nam pismo o wykreśleniu hipoteki i wtedy dostaję pozostałą część należności. 

Jak jeszcze uniknąć prawnych zagrożeń kupując nieruchomości z rynku wtórnego?

Przed przystąpieniem do aktu sprzedający powinien przedstawić zaświadczenie o pustostanie z Urzędu Miasta, inaczej mówiąc musi potwierdzić, że w mieszkaniu nie jest nikt zameldowany. Z pewnością nie chcielibyśmy kupić mieszkania z lokatorem, a są tacy, których ciężko się pozbyć. Także prawo chroni osoby zameldowane w mieszkaniu, np. osoby niepełnosprawne czy matki z dziećmi. Już mieliśmy sytuację, gdzie sprzedający nie miał tego zaświadczenia, a notariusz nawet nie zapytał o nie. Akt został przesunięty dopóki sprzedawca nie dostał zaświadczenia.

Sprzedający musi przynieść również zaświadczenie o niezaleganiu z opłatami ze spółdzielni. Przecież nie chcemy płacić czyiś długów prawda?

Gdy sprzedający posiada spółdzielczo – własnościowe prawo do lokalu musi posiadać także zaświadczenie ze spółdzielni potwierdzające, że spółdzielczo – własnościowe prawo do lokalu należy właśnie do niego.

Podsumowując sprzedający musi przygotować następujące dokumenty:

  • Akt notarialny potwierdzający nabycie przez sprzedającego nieruchomości
  • Dokument o pustostanie z UM
  • Zaświadczenie o niezaleganiu ze spółdzielni
  • W razie konieczności dokument potwierdzający spółdzielczo – własnościowe prawo do lokalu ze spółdzielni

Teraz już wiecie co trzeba sprawdzić przed zakupem nieruchomości z rynku wtórnego, by nie spotkały nas przykre prawne niespodzianki. Samodzielne kupienie mieszkania nie jest takie straszne jak mogłoby się nam wydawać. W kolejnym wpisie wyjaśnimy czym jest zadatek, a czym zaliczka, które wpłacamy przy podpisaniu umowy przedwstępnej.

 

 

Zdjęcie: <a href=”https://pl.freepik.com/darmowe-zdjecie-wektory/biznes”>Biznes zdjęcie utworzone przez freepik – pl.freepik.com</a>

 

 

Remont na trzecim mieszkaniu

nowe oblicze mieszkania

Nie tak dawno mówiliśmy o zaufaniu, które zaowocowało podczas kupna oraz sprzedaży naszej trzeciej inwestycji. Teraz chcemy Wam trochę przybliżyć, jak wyglądał remont na trzecim mieszkaniu. Jak zawsze nie obyło się bez problemów, ale plusy też były, które niwelują większość minusów.  Zatem zaczynajmy. 🙂

Na początku zaczniemy od największej korzyści, którą doceniamy, a jest nią bliskość od naszego miejsca zamieszkania. W porównaniu do poprzednich mieszkań, gdzie musieliśmy pokonywać około 50 km w jedną stronę, tutaj niespełna 5 km, było nie do przecenienia. Jednak to nie znaczy, że w Rzeszowie nie będziemy inwestować. Już trwa tam remont kolejnego mieszkania. Lecz tak często nie musimy tam jeździć, ze względu na to, że jest ono z rynku pierwotnego. Podczas remontu trzeciego flipa mieliśmy ten komfort, że mogliśmy szybciej wysprzątać mieszkanie i zabrać się za remont. Oszczędność 2 godzin w podróży przełożyła się na szybkość rozpoczęcia prac.

Dużym plusem było też to, że mieszkanie zostało sprzedane bez wystawienia ogłoszenia. I tutaj zadziałała moc Internetu i poczta pantoflowa. 😀 Kupująca dowiedziała się o naszej działalności od koleżanki i zaczęła obserwować nasze poczynania na Facebook’u. Dzięki temu była na bieżąco z tym co robimy. Pomimo, że remont jeszcze trwał, klientka zabiegała o to, by zobaczyć naszą inwestycję.         I kupiła! 🙂 Jeszcze miała ten przywilej, że mogła wybrać spośród dwóch wariantów naszych projektów kuchni. Wybrała opcje biało – czarną, która wygląda cudownie. 🙂

Kolejną zaletą mieszkania były jego niskie koszty eksploatacyjne. W porównaniu do Rzeszowa tam stawki były o wiele większe niż tutaj. Jednak to nie tylko zmiana miasta wpłynęła na opłaty. Największą decyzyjną był metraż. Tutaj wynosił on około 33m2, zaś nasze rzeszowskie nieruchomości miały około 50m2, a nawet więcej. W mniejszych miastach mały metraż jest bardzo pożądany i takie mieszkanka schodzą bardzo szybko. Zatem jeśli będziecie chcieli inwestować w niewielkich miastach polecamy, by metraż inwestycji nie należał do tych największych 😉

Teraz przejdziemy do mniej przyjemnych rzeczy 😉

Byłoby zbyt pięknie, żeby inwestycja posiadała same zalety. Dlatego z kilkoma kłopotami też trzeba było się uporać.

 

Pierwszą wadą mieszkania było to, że jego okna wychodziły tylko na południe. Jest to klasyczne ułożenie środkowego mieszkania w bloku. Z tego względu projektując takie wnętrze zdecydowaliśmy się zastosować jasne kolory, by pomieszczenia były jak najbardziej optycznie powiększone. W sumie nie tylko kolorami je powiększyliśmy 😀 bo zburzyliśmy dwie ściany, aby zyskać dodatkową przestrzeń. Efekt był piorunujący, w odniesieniu do tego co zastaliśmy przed remontem. To była nasza pierwsza decyzja o burzeniu ścian i z pewnością zrobilibyśmy to raz jeszcze. Okien nie mogliśmy przestawić, ale ścianki działowe owszem 😀

Kiedy zburzyliśmy niepotrzebne ścianki przyglądnęliśmy się tym które pozostały. I niestety pozostawiały one wiele do życzenia… Blok był z cegły i to bardzo solidnej, ale ściany wewnątrz już tak solidnie nie zostały wykonane 😛 były po prostu strasznie krzywe. Ich równanie ekipie remontowej zajęło sporo czasu, ale sobie z tym poradzili. Żeby nie było zbyt łatwo, to oprócz ścian nierówne były jeszcze podłogi. Można było się poczuć jak na betonowych wydmach 😀 Z tego względu musieliśmy zrobić nową wylewkę, by wyrównać podłogi. Jakby jej nie było to nie wyobrażamy sobie położenia płytek czy paneli, a tym bardziej ustawienia mebli 😀

Były trzy główne plusy mieszkania, to niech będą i trzy minusy 😛

 

Zatem kolejnym minusem będzie mała łazienka. Być może w mniejszych mieszkaniach są one standardem, lecz my po raz pierwszy spotkaliśmy się z tak małą łazienką. Co było dla nas wyzwaniem. Musieliśmy kupić płytki stelaż do WC, ale też taki nad którym zrobimy szafkę na piecyk. Oczywiście robiąc zabudowę piecyków nie zapominajcie o odpowiedniej do nich wentylacji. Z wielkością wanny też nie mogliśmy poszaleć, więc wybraliśmy jeden z mniejszych modeli. Łącząc zabudowę geberitu oraz wanny łazienka wydawała się jeszcze mniejsza 😀 dlatego też tutaj postawiliśmy na białe i jasno szare płytki. Jak wiecie lubimy do łazienek dawać czarne kolory, jednak tu takie połączenie odpadało 😀 Również zakup pralki musiał być przemyślany, ponieważ swoje miejsce znalazła pod umywalką.

Umywalka  także sprawiła nam trochę komplikacji, a w zasadzie syfon od niej, który nie chciał współpracować  z położoną poniżej pralką 😀 Jednak koniec końców wszystko przebiegło pomyślnie 🙂

Podsumowując naszą pierwszą inwestycję na nieznanym dotąd rynku jesteśmy bardzo zadowoleni. Jak zawsze podejmując się remontu mieszkania, nie tylko pod flipa znajdą się rzeczy, które nie będą nam sprzyjały. Jednak tutaj i tak było ich stosunkowo niewiele i nie były zbyt trudne. A nagrodą za pracę włożoną w dane mieszkanie będzie nasze zadowolenie, klienta i oczywiście… zysk ! 🙂

Zatem działajcie inwestorzy i pokazujcie, że każdy może ! Powodzenia !

 

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

 

 

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

 

Drugi flip – sukces zdobytego doświadczenia.

nowe oblicze mieszkania

Kupując nasze pierwsze mieszkanie, byliśmy bardzo zdeterminowani, aby zacząć inwestować jak najszybciej. Może właśnie dlatego nie wzięliśmy pod uwagę wad tej inwestycji. Na pewno czuliśmy w tym mieszkaniu potencjał, który chcieliśmy wykorzystać. Jednak po wielu trudach zdobyliśmy ogromne doświadczenie, które fantastycznie zaowocowało na kolejnym flipie. Dziś trochę przybliżymy Wam temat naszego drugiego zakupu 🙂

Już zaczynając szukać następnego mieszkania, z tyłu głowy cały czas mieliśmy cechy, które nie powinny znaleźć się przy tej inwestycji. Wiedzieliśmy, że nie możemy znów pchać się w mieszkanie, które ma cechy obniżające wartość. Dlatego ostatnie piętro nie wchodziło w grę i pewnie już wchodzić nie będzie 😛 Z balkonem też były problemy, gdyż na pierwszym mieszkaniu każdy o niego pytał, a my – świeciliśmy oczami 😀 Teraz obowiązkowo musiał być ! W sumie sami rozumiemy, dlaczego balkon jest ważny, ponieważ mieszkamy w bloku bez balkonów – a w słoneczne dni przydałby się bardzo 😀 Po wykluczeniu tych defektów, wizja kolejnej inwestycji była gotowa. I znaleźliśmy…

Na osiedlu, gdzie kupiliśmy pierwsze mieszkanie, była oferta, która nas zaciekawiła. Wybraliśmy agencję, gdzie mieliśmy zaufanego pośrednika, który był skłonny negocjować cenę. W końcu nasza propozycja, dość odbiegała od ceny ofertowej 😀 Niektórzy agenci nieruchomości nie są zbytnio skłonni do negocjacji i odważni by powiedzieć sprzedającemu jaki koszt zakupu nas interesuje. Po rozmowach i negocjacjach udało się uzyskać cenę, która nas usatysfakcjonowała ! Zatem perełka znaleziona i oszlifowana !

Zakupione mieszkanie znajdowało się po raz kolejny w bloku z wielkiej płyty. Piętro było niższe – 5. i oczywiście upragniony balkon ! Nasze nowe lokum miało 3 pokoje – w tym  jeden przechodni, kuchnię i łazienkę razem z WC. Kupując to mieszkanie wiedzieliśmy, że przeprowadzimy kolejny remont pod inwestora, ze względu na lokalizację. Osiedle Nowe Miasto w Rzeszowie to raj dla studentów 🙂 Robiąc projekt wydzieliliśmy jeszcze jeden mały korytarz, by wykluczyć pokój przechodni. Reszta pozostała bez zmian (oczywiście mowa tu o ścianach 🙂 ).

Przeprowadzenie remontu

Na początku jak zawsze zaczęliśmy od wynoszenia wszystkich rzeczy z mieszkania. A było ich dość sporo, gdyż właścicielka chciała dużo wziąć, lecz nie miała jak, aż sami musieliśmy wysprzątać mieszkanie. Nie wspominając o piwnicy wypełnionej po brzegi gratami, którą zostawiliśmy do wysprzątania na sam koniec. Nawet w piwnicy przykleiliśmy płyty kartonowo – gipsowe, by miejsce na trzymanie rowerów przez lokatorów było przyjemne.

Zmiana grzejników pomimo zimowej aury, tym razem nie przyniosła tyle problemów. Hydraulik raz, dwa zamroził rury i założył nowe grzejniki. Dużym plusem były dwa plastikowe okna, więc do wymiany zostały jeszcze dwa. Akurat tym razem nie musieliśmy na nie tyle czekać, ponieważ nowiutkie okna znaleźliśmy na OLX 😀 Na drzwi wewnętrzne również nie trzeba było zbyt długo oczekiwać, bo były kupione w markecie budowlanym i wprawione przez ekipę remontową. Lecz zanim kupiliśmy drzwi, musieliśmy dostarczyć ekipie materiały budowlane. Czasu na zakupy było niewiele, ponieważ lecieliśmy na Wyspy Kanaryjskie, a chłopaki chcieli startować z remontem.

Przed wejściem ekipy remontowej, zostały położone płytki na korytarzu oraz w kuchni, ze względu na naglące terminy naszego wykonawcy. Łazienka też była wcześniej wyremontowana, gdyż chłopaki zostawali  na noc, by codziennie nie pokonywać  100 km drogi. Tym razem znów testowaliśmy nowego hydraulika. Na szczęście przeniesienie odpływu do WC nie było dla niego problemem. W końcu mogliśmy zrealizować projekt zaplanowany na poprzednią łazienkę z takim samym rozkładem. Na miejscu WC mogliśmy zrobić wnękowy prysznic i zaoszczędzić miejsce na pralkę i większą umywalkę.

Gdy wróciliśmy z listopadowych wakacji, byliśmy tak ciekawi obecnego efektu, że zaraz po wylądowaniu, prosto z lotniska ruszyliśmy na naszą inwestycję, by parę minut po północy być w Rzeszowie. Byliśmy miło zaskoczeni, ponieważ ekipa była już na końcówce remontu.  Teraz na spokojnie mogliśmy wymierzyć kuchnię, by zamówić meble. Stolarza mieliśmy sprawdzonego, więc nie było większych problemów z ich wyborem i montażem.  Jako, że inwestycja była skierowana dla inwestora ponownie chcieliśmy wyposażyć pokoje w podstawowe meble dla lokatorów. Wybraliśmy kierunek -> IKEA 🙂

Ale nie myślcie, że wszystko poszło tak gładko 😀

Chcąc zaoszczędzić na parapetach postanowiliśmy, że je… wymalujemy ! No i niestety, to nie był dobry pomysł… Czas, który poświęciliśmy na ich przygotowanie i wymalowanie nie przyniosło oczekiwanych oszczędności. Wręcz przeciwnie – podróże z Dębicy do Rzeszowa i ich ilości przerosły nasze wyobrażenia. I końcowy efekt odbiegał, od tego o jaki sobie wyobraziliśmy. A na filmiku wyglądało to tak łatwo i szybko 😀 Teraz już wiemy, że to był błąd i zawsze będziemy zamawiać gotowe parapety.

Będąc na zakupach, znaleźliśmy super drzwi wejściowe, w dobrej cenie i na dodatek pasowały do pozostawionej ościeżnicy. Oczywiście nie zastanawiając się długo kupiliśmy je ! Wszystko było pięknie, ładnie do czasu ich montażu, który wykonaliśmy sami. Okazało się, że drzwi wcale tak dobrze nie pasowały do starej ościeżnicy, jak się nam wydawało. Po dokręceniu środkowego zawiasu, ciągle coś było nie tak. A to u góry nie  dochodziły, a to na dolny czy górny zamek nie dało się zamknąć i tak w kółko. Jednak po wielu godzinach prób i błędów udało się zamontować te nieszczęsne drzwi 😛

Może teraz myśleć, że małe kłopoty to każdemu się mogą trafić, lecz aby było ich jak najmniej musieliśmy się dużo nauczyć na pierwszym Flipie. Dzięki czemu to mieszkanie przyniosło nam satysfakcjonujące zyski i coraz większą ochotę na przeprowadzanie dalszych inwestycji. Najważniejsze jest, by się nie poddawać pomimo problemów, a wyciągać z nich wnioski i brać to co najlepsze. Dlatego nie zrażajcie się podczas kłopotów, bo czym większe kłopoty, tym lepsza nagroda 🙂

nowe oblicze mieszkania
 

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania

nowe oblicze mieszkania